Tekst podesłał nam Bartosz (Bajtek) Kozłowski

Ostatnimi czasy przybyło nam na platformę Mac parę ciekawych odtwarzaczy multimedialnych. Mam na myśli programy bardziej przypominające iTunes niź Toolplayer’a. Przyjrzyjmy się więc im trochę bliżej.
Amarok
Chyba najdłużej rozwijanym z nich jest, znany użytkownikom linuksowym Amarok, player związany ze środowiskiem KDE. Jego druga wersja, oprata o bibliotekę Qt4, jest natywnym programem dla OS X, chociaż może słowo “jest” jeszcze tu nie pasuje. Program jest w tej chwili w stanie beta, aczkolwiek wersja dla OS X to raczej alfa. Jego instalacja (Qt4, mysql, kdelibs) nie jest tak prosta jak programów macowych, a stabilność, funkcjonalność i wygląd pozostawiają jescze wiele do życzenia. Aplikacji nie należy jednak skreślać, posiada on naprawdę sporo fajnych możliwości (umożliwiają to usługi i pluginy), wystarczy jednak poczekać na jego pełną wersję.
Jestem użytkownikiem wersji linuksowej od kilku dobrych lat i według mnie to najlepszy odtwarzacz multimedialny na tę platformę. Z uwagi na aktualny stan wersji OS X, nie będziemy się tu nad nim rozpisywać, odsyłam na polski blog KDE i blog deweloperów Amaroka.
Banshee
Kolejnym odtwarzaczem pochodzącym z platformy linuksowej jest Banshee. Jest on oparty o platformę Mono i bibliotekę GTK+, które mają trochę dłuższą historię niż Qt4 po OS X’em, dlatego też program jest bardziej stabilny, mimo iż jest to jego pierwsza wersja OS X. Aplikacja nie zajmuje dużo miejsca (6mb do ściągnięcia i 21mb na dysku), ale wymaga zainstalowania bibliotek Mono, a to kolejne 90mb do pobrania z internetu i 300mb na dysku.

Aplikacja ma naprawdę ciekawe możliwości, to taki iTunes dla środowiska GNOME. Obługuje iPoda, Androida, integruje się z oprogramowaniem nagrywającym płyty, ma implementację Last.fm, obsługuje Podcasty, radia internetowe, pliki wideo. Niestety w wersji OS X nie wszystkie opcję działają. Jak powiedział jeden z deweloperów: “Cross platform frameworks give you the 90%, but it’s really the 10% that matters”. Niestety to prawda. Obsługa GStreamera (silnik, z którego korzysta Banshee) i Mono pod OS X, sprawia że w tej chwili nie mamy możliwości skorzystać z obługi iPoda, nagrywania czy tez wideo. Musimy z tym poczekać na kolejne wersje, które będą się już zawsze pojawiać na platformę Apple.
Skupmy się jednak na elementach działających. Mamy tu bibliotekę medów, bardzo fajne podpowiedzi Last.fm (niestety nie działają radia Last.fm), kolejkowanie utworów, obsługę okładek, które same się ściągają z internetu czy podcasty (niestety na razie tylko audio). Ustawienia programu zawierają podstawowe opcje, nie ma tu tysiąca suwaków, guzików czy checkboxów, wszystko zgodne z Gnomowym HIG.
Jako, że program jest oparty o GTK+ tak też wygląda, na szczęście całkiem ładnie komponuje się to z wyglądem systemu, jest naprawde przyjemnie dla oka. Miłe jest też to, program szybko się uruchamia, a kliknięcie w krzyżyk nie zamyka aplikacji, a po prostu ją chowa i muzyka leci dalej.
Podsumowując Banshee jest naprawdę ciekawy i godny uwagi. W momencie kiedy zyska wszystkie funkcje wersji linuksowej, będzie mu już tylko brakowało sklepu iTunes.
Songbird

Ostatnim z omawianych programów jest Songbird. Wykorzystuje on platformę XULRunner także, tak samo jak pozostałe, jest wieloplatformowy. Jest to najbardziej dopracowany i dopasowany program na platformę OS X, ze wszystkich omawianych, zarówno pod wzgędem technologicznym jak i wizualnym. Bez problemu obsługuje iPody, posiada też bardzo wygodny importer iTunes, których uruchamia się przy pierwszym skorzystaniu z programu. Dzięki niemu przesiadka z iTunes jest bardzo prosta i wygodna.
Aplikacja ma charakter modułowy, wiekszość funkcji, obsługa iPoda, Last.fm, czy Radia Internetowe są po prostu pluginami. Umożliwia to aktualizacje poszczególnych pluginów, a nie całej aplikacji, która zajmuje 160mb. Sonbird obsługuje też motywy graficzne, które można samemu wykonać za pomocą grafik i stylów css.
Program bez problemu radzi sobie z większością formatów audio i video, obsługuje też podcasty obrazkowe i dzwiękowe. Wszystko to za sprawą wykorzystywanego silnika, którym jest VLC. Wbudowana przeglądarka pozwala na przeglądanie katalogu pluginów, skórek i całego dobrodziejstwa strony internetowej aplikacji. Nad obsługą okładek, Last.fm, czy radii internetowych nie ma co się rozpisywać, bo to już standard tego typu aplikacji. Przez krótki okres użytkowania przeszkadzała mi tylko jedna rzecz, a mianowicie zamknięcie aplikacji krzyżykiem powoduje jej faktyczne zamknięcie, ale da się do tego przyzwyczaić.
Songird to naprawde dobra aplikacja i warto zwrócić na nią uwagę poszukując zamiennika dla iTunes.
Podsumowanie
Wszystkie wyżej omawiane programy są darmowe i wieloplatformowe przez co bardzo uniwersalne. Wieloplatformowość ma także oczywiście swoje minusy. Mimo, że aplikacje wyglądają dość ładnie, to nie są to typowe aplikacje Cocoa i różnią się od nich wyglądem. Na szczęście kolorystycznie nie odstają mocno i można powiedzieć, że się “wkomponowują” (Najdalej od tego jest Amarok, ale jednocześnie najbliżej. Mimo, że teraz nie wygląda rewelacyjnie to w przyszłości może w pełni się zintegrować ze środowiskiem, a to za sprawą Qt/Mac Cocoa).
Konkurencja jeszcze nikomu nie zaszkodziła, także miło jest zobaczyć, że coś się w tym segmencie dzieje nowego. Miejmy nadzieję, że będzie to z korzyścią dla użytkowników.
Bartosz Kozłowski







